bannar

Jak rozpocząć własną praktykę w domu.

Jak rozpocząć własną praktykę w domu.

Jak rozpocząć własną praktykę w domu.

...Zacznij od rana...


 

Przychodząc regularnie na zajęcia, uczysz się wykonywania asan, uczysz się słuchać instrukcji i odkrywasz ją w sobie, chociaż czasami zajmuje to trochę czasu. W miarę poznania reguł i różnorodności pozycji, dochodzisz do wniosku, że to działa i zaczynasz zastanawiać się, czy może by samemu spróbować w domu… Ale nie wiesz, od czego zacząć i podchodząc „twórczo” do tematu otwierasz You Tube lub piękny album… i… Twoja praktyka skończona… ponieważ instrukcje są inne… inne asany, prowadzący używa innego języka… i dochodzisz do wniosku, że samemu w domu „się nie da”.

Joga jest kierunkiem „do środka”, odkrywaniem, poznawaniem...

Świat materialny cały czas podsuwa nam zewnętrzne rozwiązania - boli - tabletka, czegoś brakuje - sklep, smutno - rozrywka.
Przychodząć do szkoły Jogi szukasz czegoś dla siebie, a potem szybko przyzwyczajasz się do nauczyciela i sam znowu nic nie robisz. A tak naprawdę nasz rozwój zaczyna się od praktyki własnej, kiedy zaczynasz rozumieć siebie, odróżniać swoje stany i wewnętrzne procesy.

Najlepiej zacząć od rana, ale, ile osób może się przyznać, że budzi się w pełni wypoczętych, z uśmiechem na buzi, radosnych i pełni chęci do życia  i do działania? Tak, ten stan osiągamy, z lepszym lub gorszym powodzeniem, ale większość z nas potrzebuje czasu na "rozbujanie się", na uporządkowanie swoich myśli, na doprowadzenie swojego ciała „do użytku”, ponieważ od rana bolą plecy, to w głowie „mętlik”,  to tu strzyka, to tam. I często, mimo przespanych ośmiu godzin, nie czujemy się wcale wypoczęci. To nie jest sprawa naszego „sztywnego” lub „chorego” ciała. To jest sprawa przeciążonej, ciężkiej głowy i kumulacji stresu.

Najlepiej by było wprowadzić zwyczaj zredukowania stresu po każdym pracowitym dniu. Codziennie, na bieżąco. Nie kłaść się do łóżka z pełną głową, po ciężkich rozmowach, po złych wiadomościach.
Znając naukę relaksu - połóż się na wałku lub bloku, przykryj oczy, wyrównaj oddech… po około 20 minutach minie zmęczenie… możesz szykować się do snu…
Znając asany,  wybierz dla siebie 2-3 pozycje - Sarvangasanę podpartą, Viparitta Karani lub skłon do przodu… co zajmie Ci około 20 minut i jesteś z powrotem „u siebie”.

Są inne sposoby rozluźnienia stresu… na przykład ciepła kąpiel, delikatny masaż ciepłym olejem…

Od rana Joga może nam pomóc w doprowadzeniu siebie dość szybko do równowagi i spokojnego świeżego spojrzenia na swój dzień.

Kiedyś, z punktu mojego własnego doświadczenia, podałabym tutaj określony program... na przykład kilka cykli Suryja Namaskar, dwie-trzy pozycje stojące... kilka skoków i zawsze wierny i obecny Pies – Adho Mukha Śvanasana. Ale każdy z nas jest inny i dobrze, żebyśmy sami to odkrywali.

Teraz, mając w sobie więcej wolności i więcej zaufania do Jogi, sugeruję byś, niezależnie od stanu, w jakim się obudzisz, usiadł, chociaż na 5 minut, odprężył się, poczuł ciało, posłuchał oddechu…
A potem zapytaj ciała... czego potrzebuje… Ciało ma odpowiedź, ciało nigdy nie kłamie, ciało zna instrukcję, pamięta asany… jest w stanie samo się uzdrowić.. i tego pragnie instynktownie… podążaj za jego ruchem...

Wystarczy 5-10 minut. Nawet po kilkumiesięcznej regularnej praktyce na zajęciach Twoje ciało będzie wiedziało… Daj mu szansę...Zaufaj mądrości ciała... Poszukaj równowagi miedzy stawianiem wymagań i odrętwieniem… Obserwuj swoje tendencje… Nie bój się popełniać błędy…

Jeżeli uznasz, że nie masz czasu… że absolutnie nie masz 5 minut, stań na jednej nodze w pozycji Drzewa na minutę i doświadczaj, jak czas zatrzymał się.
Bądź cały w Tym.
W końcu nie liczy się ilość, tylko Jakość